Przejdź do treści

Rotmistrz Witold Pilecki w Powstaniu Warszawskim

31/07/2020 - 16:00

Rotmistrz Witold Pilecki – żołnierz niezłomny stanął w sierpniu 1944 r., by bić się o Warszawę. Walczył jako zwykły strzelec w kompanii „Warszawianka”, a później jako dowódca jednego z oddziałów w zgrupowaniu „Chrobry II”. Odwagą i determinacją dawał przykład innym powstańcom.

Rotmistrz Witold Pilecki, ps. Witold, w przededniu Powstania Warszawskiego formalnie działał w Kedywie, współpracując z Komendą Główną Armii Krajowej (AK). Faktycznie, od wiosny 1944 r. na polecenie płk. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, rozpoczął formowanie organizacji Niepodległość, kryptonim NIE. Miał być to podwójnie zakonspirowany w strukturach AK cywilno-wojskowy podmiot, który będzie kontynuował walkę po zakończeniu okupacji niemieckiej na terenach polskich opanowanych przez Armię Czerwoną. W zawiązku z pełnionymi w strukturach NIE ważnymi funkcjami Pilecki nie mógł brać czynnego udziału w walkach. Jego charakter nie pozwolił jednak na bierne przyglądanie się rozwojowi wydarzeń, dlatego nie bacząc na rozkazy, przyłączył się wraz z Janem Redzejem, ps. Janek, do Powstania Warszawskiego. 2 sierpnia 1944 r. Pilecki z „Jankiem” zgłosili się do mjr. Leona Nowakowskiego, ps. Lig, i już tego samego dnia wzięli udział w akcji zbrojnej na rogu ulic Żelaznej i Chłodnej. Major „Lig” był dowódcą kilku oddziałów Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ). Do niego w pierwszych dniach Powstania zaczęli napływać żołnierze, z których utworzono zgrupowanie „Chrobry”. Ponieważ okazało się, że istnieje już formacja o tej nazwie, to zmieniono ją na „Chrobry II”.

Pierwszym zadaniem Pileckiego i Redzeja była likwidacja niemieckich punktów oporu w rejonie małego getta oraz unieszkodliwienie tzw. „gołębiarzy”, czyli niemieckich strzelców wyborowych ulokowanych na dachach budynków i odznaczających się  dużą skutecznością strzałów często oddawanych do Powstańców Warszawskich. Kolejnym celem było zajęcie ważnej dla Niemców arterii, czyli Al. Jerozolimskich i ich skrzyżowania z ul. Żelazną. Aleje łączyły się z mostem Poniatowskiego, a ich zdobycie  uniemożliwiłoby Niemcom przejazd tą drogą. Z zadania wywiązali się wzorowo.

3 sierpnia Pilecki i Redzej brali udział w walkach o budynki Poczty Dworcowej, a następnie Wojskowego Instytutu Geograficznego (WIG). To na dachu tego ostatniego udało im się wywiesić polską flagę. Budynek WIG-u był często i silnie ostrzeliwany z dział niemieckich czołgów. W celu utrzymania pozycji Pilecki z Redzejem rozpoczęli stawianie barykady. Dodatkowo Rotmistrz polecił ustawić przed nią rzędy znalezionych w okolicznych budynkach dużych puszek, które z daleka wyglądały jak miny przeciwczołgowe. To na nich początkowo skoncentrowany był ogień zdezorientowanego przeciwnika. Po nieudanym ostrzale, mającym sprowokować eksplozję imitujących miny puszek, niemieckie czołgi zaczęły się wycofywać w stronę ul. Chałubińskiego i Nowogrodzkiej. Tam Pilecki wraz z kilkoma innymi powstańcami zaatakował je przy pomocy butelek z benzyną. 4 sierpnia Niemcy przystąpili do kolejnego kontrataku na budynek WIG, szczęśliwie powstańcom udało się utrzymać pozycję.

5 sierpnia Witold Pilecki przeprowadził udany atak na bunkier zlokalizowany na skraju placu Starynkiewicza. Natomiast wieczorem partyzanci zajęli budynek starostwa. Tego dnia od postrzału zginął przyjaciel Rotmistrza i współuciekinier z niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz Jan Redzej.

Rotmistrz wielokrotnie wykazywał się ogromną odwagą i determinacją. Podczas szturmów nie bacząc na zagrożenie, potrafił osobiście ściągnąć z pola ostrzału ciała zabitych powstańców.

Mimo intensywnego bombardowania, w kolejnych dniach dzielnie broniono reduty – WIG, Izby Skarbowej i starostwa. Pilecki stał na czele obrońców Izby Skarbowej. Oddziały te były słabo wyposażone,  z czasem zaczęło brakować im amunicji. Zaciekła obrona trwała do 13 sierpnia, kiedy to kpt. Jan Jaroszek „Proboszcz” wydał rozkaz wycofania się do rejonu zgrupowania „Chrobry II”. Ostatnim, który po dziesięciu dniach obrony opuścił zrujnowane reduty, był rotmistrz Pilecki.

W trakcie walk powstała kompania „Warszawianka”, w której Pilecki służył początkowo jako szeregowiec, nie przyznając się do posiadanego stopnia wojskowego. W późniejszym czasie został dowódcą plutonu i zastępcą dowódcy kompanii. Zadaniem „Warszawianki” było ubezpieczanie wiaduktu od pl. Starynkiewicza i torów kolejowych w kierunku Dworca Głównego.

Niewiele wiadomo o dalszych walkach Witolda Pileckiego w Powstaniu Warszawskim. Znane jest wystosowane przez niego pismo do por. Zbigniewa Bryma, ps. Zdunin, z 20 sierpnia, w którym poinformował go o zdobyciu różnych środków wybuchowych

Pod koniec września 1944 r. Pilecki otrzymał od kpt. Tadeusza Przystojeckiego, ps. Lech Żelazny, dowódcy I Batalionu, zadanie odtworzenia 2 Kompanii. Zadanie to wykonał w ciągu dwóch dni, organizując ją z trzech plutonów. Rotmistrz został mianowany jej dowódcą. W końcowej fazie walk kompania złożona głównie z młodych ludzi, liczyła 80 szeregowych i podoficerów oraz 12 sanitariuszek. Ostatnie boje toczyła w rejonie ulic Towarowej, Miedzianej i Pańskiej.

Po kapitulacji Powstania, w dniach 3-4 października, żołnierze zgrupowania „Chrobry II” porządkowali i ukrywali dokumenty dotyczące poszczególnych oddziałów, zaś sam Pilecki schował broń, w tym pistolety, karabiny maszynowe i granaty w specjalnie przygotowanej skrytce znajdującej się w mieszkaniu matki jednego z oficerów walczących w jego kompanii.

Na 5 października 1944 r. zarządzono zbiórkę zgrupowania „Chrobry II”, złożono broń, a pilnowane przez żołnierzy Wehrmachtu oddziały wyruszyły w kierunku Ożarowa. Tam Niemcy umieścili jeńców w pustych halach fabryki kabli. Następnie więźniów przetransportowano towarowymi składami pociągów do Lamsdorf (Łambinowice koło Opola), skąd trafili do obozu jenieckiego. Po dziesięciu dniach oficerów zgrupowania „Chrobry II”, w tym Witolda Pileckiego, przetransportowano do oflagu w Murnau.

Tam 29 kwietnia 1945 r. doczekał wyzwolenia przez amerykańskich żołnierzy z 3 Armii gen. Pattona. Pozostając jeszcze przez kilka tygodni w barakach oswobodzonego obozu, przygotował wraz towarzyszami niedoli listę ponad 700 osób, które zginęły lub zmarły w niemieckim obozie koncentracyjnym w Auschwitz.

Przez cały okres pobytu w Murnau Pilecki planował powrót do kraju. Uważał, że zgodnie ze złożoną przysięgą w NIE jego miejsce jest w Polsce. Nie wiedział wówczas, że przywódcy NIE, zarówno gen. Fieldorf,  jak i gen. Okulicki wpadli w ręce NKWD, co w efekcie doprowadziło do paraliżu organizacji. Ostatecznie Rotmistrz otrzymał przydział do II Korpusu we Włoszech, dokąd udał się 9 lipca 1945 r. Do kraju wrócił dopiero w grudniu 1945 r.


Zdjęcie rotmistrza Witolda Pileckiego pochodzi z archiwum Jacka Pawłowicza.