Po zbombardowaniu przez samoloty półwyspu, system obrony składnicy był osłabiony i zdezorganizowany. Gdyby Niemcy przystąpili wówczas do szturmu, załoga Westerplatte znalazłaby się w bardzo trudnym położeniu. Atak jednak tego dnia nie nastąpił.
Jednak spodziewając się niemieckiego natarcia mjr Sucharski nakazał spalenie szyfrów i ważniejszej dokumentacji, a następnie postanowił poddać Składnicę. Podczas quasi narady wojennej dyskutowano odnośnie możliwości kapitulacji placówki.
Opcja poddania się była rozważana z powodu osłabienia sytemu obrony składnicy, braku odpowiedniego zaopatrzania w szpitalu polowym, braku lekarstw i opatrunków dla rannych żołnierzy, niemożliwości przeprowadzania prostych zabiegów, a także nie bez znaczenia był fakt szoku i przerażenia wśród żołnierzy po nalocie.
Opcja poddania się Niemcom rozważana przez majora Henryka Sucharskiego spotkała się ze stanowczym sprzeciwem kpt. Franciszka Dąbrowskiego oraz por. Stefana Grodeckiego. Ostatecznie opór był kontynuowany. Noc z 2 na 3 września minęła spokojnie, załoga trwała na swoich pozycjach, szok po nalocie powoli mijał.