Przejdź do treści

23 czerwca 1944 r. – początek likwidacji łódzkiego getta

23/06/2020 - 08:29
banknot z getta

Rankiem 23 czerwca 1944 r. ze stacji Radogoszcz (Radegast) odjechał pierwszy transport ludności żydowskiej w ramach akcji wysiedlania łódzkiego getta (Litzmannstadt Getto). Tę datę uznaje się za początek jego likwidacji. 

Akcja wysiedleń zainicjowana została na rozkaz Heinricha Himmlera. Pierwotnie, według planów z czerwca 1943 r., getto miało być przekształcone w obóz koncentracyjny i przejść pod kontrolę SS. Ze względu na liczne protesty miejscowych urzędów oraz na ogromne znaczenie prowadzonej na terenie getta produkcji dla gospodarki wojennej Rzeszy, postanowiono przedłużyć jego istnienie z założeniem, że stan ludności będzie stopniowo redukowany. W czerwcu 1944 r. niemieckie władze wymusiły na Chaimie Mordechaju Rumkowskim, przewodniczący Judenratu – Żydowskiej Rady Starszych, wszczęcie rekrutacji robotników, których wedle fałszywej informacji miano przewieźć do prac porządkowych na terenach bombardowanych. W rzeczywistości transporty z mieszkańcami getta zaczęły trafiać najpierw do obozów zagłady w Kulmhof (Chełmno nad Nerem), a następnie do Auschwitz-Birkenau. Mimo wielu obietnic w postaci dodatkowych racji żywnościowych, nowej odzieży czy możliwości wysyłania i otrzymywania przesyłek pocztowych, rekrutacja robotników postępowała wolno. Mieszkańcy getta szybko odczytali właściwe intencję władz, co skwapliwie odnotowała „Kronika getta łódzkiego”, donosząc o wzroście niepokoju wśród ludności. Zmusiło to władze getta do powołania komisji, która miała wskazywać osoby do deportacji. Sytuacja stawała się dramatyczna, dochodziło do licznych nadużyć. Żył dalej ten, kto mógł liczyć na sympatię i protekcję kierownika fabryki, w której pracował. Powszechny i wieloletni głód doprowadził do sytuacji, w której ludzie zaczęli handlować sami sobą. Doprowadzeni do ostateczności, w zamian za jedzenie, zgłaszali się w zastępstwie osób wyznaczonych. Jak podaje „Kronika getta łódzkiego” jeden człowiek „kosztował”: „3 bochenki chleba, 0,5 kg margaryny, 1 kg cukru. (…) ewentualnie buty i inne części ubrania”. 

Stłoczonym na małym obszarze mieszkańcom getta od początku jego istnienia towarzyszył głód i niedożywienie. Władze niemieckie okradały ludność żydowską ze wszystkich pieniędzy i kosztowności, pozbawiając ją możliwości nabywania jedzenia. Żeby dodatkowo uniemożliwić jakąkolwiek wymianę handlową oraz przemyt między obszarem getta a pozostałymi częściami miasta, wprowadzono nawet własną walutę, czyli tzw. „rumki”, „chaimki”, które poza terenem łódzkiego getta nie przedstawiały żadnej wartości – jeden z takich banknotów prezentowany jest na wystawie głównej Muzeum II Wojny Światowej. 

Posiadanie innych pieniędzy i kosztowności było w getcie surowo karane. Ludność w obliczu problemów związanych z pozyskiwaniem żywności ukrywała pieniądze i wartościowe przedmioty w nadziei, że będzie je można wymienić na niezbędne do życia towary. Niemym świadkiem tragicznego losu uwięzionych tam ludzi jest eksponat prezentowany na wystawie czasowej “Walka i Cierpienie. Obywatele polscy podczas II wojny światowej”. Jest to kopyto szewskie na but damski pochodzące z terenu łódzkiego getta. Poza funkcją szewską spełniało także rolę skrytki na pieniądze lub drobne kosztowności będące środkami, dzięki którym można było np. zakupić żywność. 

W trackie trwających deportacji ludność szukała możliwości ukrycia także siebie i swoich rodzin. Było to o tyle trudne, że wiązało się z koniecznością przeżycia bez kolejnych przydziałów żywności. Szacuje się, że z około 76 tysięcy mieszkańców w czerwcu 1944 r., likwidację łódzkiego getta przeżyło około 5-7 tysięcy osób.

Więcej o cierpieniu i tragicznych losach mieszkańców gett dowiecie się, odwiedzając Muzeum II Wojny Światowej.

Zachęcamy do zwiedzenia wystaw i odnalezienia wspomnianych wyżej eksponatów.