Polska zawdzięcza im Westerplatte – Mieczysław Jałowiecki (1876–1962) — Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku

Przejdź do treści
MIIWŚ
  • Wystawa głównaDzisiaj zamknięte
  • Kasy muzeumDzisiaj zamknięte
Westerplatte
  • Wystawa w Elektrowni10:00 - 16:00
  • Kasy muzeum10:00 - 15:15

Polska zawdzięcza im Westerplatte – Mieczysław Jałowiecki (1876–1962)

Polska zawdzięcza im Westerplatte – Mieczysław Jałowiecki (1876–1962)

Westerplatte jest symbolem bohaterstwa polskich żołnierzy, którzy w pierwszych chwilach II wojny światowej stawili opór niemieckiemu najeźdźcy. Ten skrawek polskości w Wolnym Mieście Gdańsku był broniony aż siedem dni – nie byłoby to możliwe, gdyby w czasie dwudziestolecia międzywojennego nie udoskonalono na półwyspie struktur obronnych. Polska obecność na Westerplatte nie była jednakże sprawą oczywistą. Teren półwyspu został pozyskany u nastania polskiej niepodległości. Stał za tym Mieczysław Jałowiecki.

 

Myśląc o Westerplatte, mamy w pamięci przede wszystkim bohaterską obronę polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej. Mało kto jednak pamięta, jak Polacy pojawili się na tym niewielkim skrawku lądu, a więc zyskali nieruchomości po dawnym niemieckim kurorcie.

 

Na początku 1919 r. do Gdańska przybył Mieczysław Jałowiecki – nie byle kto, persona bowiem skoligacona z wieloma wybitnymi rodami i osobistościami. Ten urodzony na Wileńszczyźnie polski arystokrata był synem Bolesława Jałowieckiego – „króla kolei wąskotorowych” carskiej Rosji, inżyniera wojskowego i komunikacji, oraz Anieli z Witkiewiczów, najmłodszej siostry wybitnego polskiego artysty, propagatora stylu zakopiańskiego, Stanisława Witkiewicza. Jego wujami byli dwaj wielcy polscy mężowie stanu: Józef Piłsudski i prezydent Gabriel Narutowicz.

 

Jałowiecki, jako delegat Ministerstwa Aprowizacji, nadzorował w Gdańsku przepływ produktów żywnościowych regulowany umową, którą młody polski rząd zawarł ze Stanami Zjednoczonymi. Ładunki miały być dostarczane drogą morską właśnie do Gdańska, dalej zaś koleją, w różne rejony odrodzonego kraju. Jałowiecki otrzymał zadanie powołania instytucji koordynującej sprawny transport owych towarów. Z tego względu premier Ignacy Paderewski powierzył mu funkcję delegata rządu polskiego w Gdańsku – miasta, którego przyszłość polityczna stawała się coraz bardziej niepewna.

 

Niemcy byli zobowiązani udostępnić Polsce tabor kolejowy wraz z urządzeniami portowymi, tak by strona polska była w stanie sprawnie wyładować i przetransportować produkty żywnościowe. Generowali jednakże liczne przeszkody, z którymi Jałowiecki musiał się mierzyć. Właśnie wtedy dostrzegł strategiczną wartość niewielkiego półwyspu leżącego u ujścia martwej Wisły, na którego terenie dogorywały dawne zabudowania kurortowe. Przejęcie tego terenu przez Polaków nie tylko zabezpieczyłoby transporty surowców w głąb kraju (Gdynia była niewielką wsią, a Polska nie posiadała portu morskiego), ale oznaczałoby panowanie nad wejściem do gdańskiego portu.

 

Przyszłość Gdańska była pod znakiem zapytania; niemal pewne stało się, że miasto zostanie odłączone od Niemiec, jednakże nie planowano jego włączenia do Rzeczpospolitej. Jałowiecki doskonale rozumiał, co to może oznaczać dla Polski. Przekonał notabli w Warszawie, że należy wystarać się o nabycie wielu nieruchomości na terenie Gdańska. Jednym z miejsc, które Rzeczpospolita miała przejąć, było właśnie Westerplatte. Niemcy nie byli chętni odsprzedawać Polakom nieruchomości w Gdańsku, w szczególności zaś wspomnianego półwyspu, obawiając się, że w przyszłości doprowadzi to wzrostu wpływów polskich w mieście.

 

Jałowiecki postanowił zatem skorzystać z pomocy podstawionych osób i w ten sposób nabyć Westerplatte. Transakcji dokonał gdański oddział Banku Związku Spółek Zarobkowych w Poznaniu, któremu rząd polski gwarantował zwrot poniesionych kosztów. Nieruchomości u nasady półwyspu należące do Rudolfa Lettaua, m.in. dom kuracyjny, przeszły w polskie ręce. Zakupiono je wraz z prawem dzierżawienia terenów od rządu niemieckiego w połowie sierpnia 1919 r. W kilka lat później powstała na tym terenie polska Wojskowa Składnica Tranzytowa – w przyszłości sól w oku Niemców, którzy obrali ją za cel ataku w pierwszych chwilach II wojny światowej. Oprócz tego Jałowieckiemu udało się nabyć dla RP kilka innych nieruchomości, m.in. składy przy Dworcu Wiślanym, tereny na Polskim Haku oraz kilka spichlerzy nad Motławą.

 

O samym nabyciu nieruchomości na Westerplatte Jałowiecki pisał w późniejszych wspomnieniach: „Dopiero pod koniec sierpnia 1919 roku doniesiono mi, że właściciel tego obiektu zaczął się wahać i że gotów był sprzedać Westerplatte, ale jedynie w ręce niemieckie. Wobec tego trzeba było znaleźć wśród Kaszubów osobę o niemieckim nazwisku, która za dosyć pokaźną opłatą zgodziła się zawrzeć transakcję na swoje imię, zobowiązując się po paru dniach odsprzedać teren mnie jako nabywcy pochodzenia bałtyckiego”.

 

Sam Jałowiecki nie był w Warszawie postrzegany jako bohater. Nie doceniano jego działań, a z kolei wytykano koligacje rodzinne. Nie stał się wiodącą personą w Gdańsku. Mianowano go zastępcą Macieja Biesiadeckiego, pierwszego komisarza generalnego RP. Mieczysław Jałowiecki w 1920 r. opuścił Gdańsk. Osiadł w majątku Kamień k. Kalisza, gdzie zajął się działalnością rolniczą i społeczną. W międzyczasie poślubił Zofię Anielę z Romockich, z którą w 1939 r. przedarł się na Litwę, skąd wyemigrował do Wielkiej Brytanii. Tam też zaangażował się w działalność społeczną środowisk polonijnych; poświęcił się także publicystyce, pisząc na tematy związane z rolnictwem i turystyką. Zmarł na emigracji w 1962 r.

Cenimy Twoją prywatność
Używamy opcjonalnych plików cookie, aby zapewnić najlepszą funkcjonalność strony. Jeśli odrzucisz opcjonalne pliki cookie, stosowane będą wyłącznie pliki cookie niezbędne do funkcjonowania strony. Więcej informacji znajduje się w naszej polityce prywatności