FKO: Koncert Czesława Mozila — Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku

Przejdź do treści
MIIWŚ
  • Wystawa głównaDzisiaj zamknięte
  • Kasy muzeumDzisiaj zamknięte
Westerplatte
  • Wystawa w Elektrowni10:00 - 16:00
  • Kasy muzeum10:00 - 15:15

FKO: Koncert Czesława Mozila

FKO: Koncert Czesława Mozila

27 czerwca o godz. 20:00 zapraszamy do MIIWŚ, gdzie odbędzie się koncert Czesława Mozila, który zwieńczy tegoroczną odsłonę Festiwalu Kultury Ocalonej.

 

UWAGA: W ZWIĄZKU Z PROGNOZOWANYMI OPADAMI DESZCZU KONCERT ODBĘDZIE SIĘ W SALI KONFERENCYJNEJ IM. JANA OLSZEWSKIEGO W MUZEUM II WOJNY ŚWIATOWEJ W GDAŃSKU.

 

O koncercie
Polsko-duński zespół Czesław Śpiewa, prowadzony przez charyzmatycznego Czesława Mozila, wystąpi w wyjątkowym koncercie, który zabierze słuchaczy w świat unikalnych brzmień, łączących pop, folk, rock i alternatywę. Podczas tego wydarzenia muzycy zagrają zarówno znane utwory, jak i premierowe kompozycje z najnowszej płyty zespołu. Czesław Śpiewa to zespół, który nie boi się łączyć różnych gatunków muzycznych, eksperymentować z formą i dostarczać słuchaczom prawdziwej uczty dla zmysłów. Każdy koncert to doskonała okazja, by zanurzyć się w muzyce pełnej emocji i intelektualnych treści. Warto przeżyć ten wyjątkowy wieczór w towarzystwie jednego z najciekawszych zespołów na polskiej scenie muzycznej!

 

Czesław Mozil
Jest absolwentem Duńskiej Królewskiej Akademii Muzycznej w Kopenhadze specjalizującym się w akordeonie. Zdobył pięć Fryderyków oraz potrójną platynową płytę. Jest kompozytorem, autorem tekstów, aktorem dubbingowym i osobowością telewizyjną.

 

Bilety w cenie 50 zł (normalny) i 30 zł (ulgowy) dostępne są do zakupu w kasach stacjonarnych Muzeum i on-line:

  • Wanda Traczyk-Stawska w czasie II wojny światowej działała w harcerstwie konspiracyjnym, brała udział w małym sabotażu i akcji „N” – mającej na celu sianie dezinformacji w szeregach Niemców. Z bronią w ręku walczyła w powstaniu warszawskim, jako strzelec i łączniczka w oddziale osłonowym Wojskowych Zakładów Graficznych. Teren operacyjny, na którym działała, był rozległy – obejmował Śródmieście Północ, Południe oraz Powiśle.


    Urodziła się 7 kwietnia 1927 roku w Warszawie. W domu była wychowana w duchu patriotycznym. Uformowało ją również harcerstwo; była w 42. Drużynie im. Żwirki i Wigury przy Szkole Powszechnej nr 33, a w czasie konspiracji, w tajnym harcerstwie żeńskim. Miała 12 lat, gdy wybuchła wojna. Już jako dziecko, we wrześniu 1939 roku, doświadczyła śmierci bliskich krewnych i ukrywania się w schronie. Była świadkiem tragicznych wydarzeń oraz niemieckich zbrodni na cywilach:

    „[…] Wrzesień był dla mnie bardzo tragicznym miesiącem. Mój stosunek do Niemców właściwie uformował się wtedy” – mówi w notacji historycznej nagranej dla Muzeum Powstania Warszawskiego. 

    To właśnie wtedy pierwszy raz w życiu była świadkiem śmierci ludzi, w tym niemowlęcia. Po tych doświadczeniach pomyślała, że nie może być już dłużej dzieckiem, musi się stać dorosła – natychmiast! Musi być żołnierzem. Miała wtedy 12 lat. 


    Jako najstarsza córka musiała się zajmować młodszym rodzeństwem, gdy jej mama pracowała, by utrzymać liczną rodzinę. Zostali wyrzuceni z mokotowskiego mieszkania i musieli się przenieść do innego, na Czerniakowie – odtąd żyli w jeszcze trudniejszych warunkach. W styczniu 1942 roku zmarła mama Wandy. Mimo domowych obowiązków i bardzo dużej odpowiedzialności jak na piętnastoletnią dziewczynę, nadal starała się uczyć; jednocześnie bardzo chciała się włączyć w działalność konspiracyjną, pomagać żołnierzom i cywilom.


    Pierwsze zadanie, zlecone jej przez 22. Drużynę im. Księdza Skorupki na Grochowie, polegało na zbieraniu informacji o niemieckich wojskach: ich uzbrojeniu, stopniach wojskowych. Razem z innymi dziewczynami obserwowały ruchy niemieckich jednostek i notowały dokładne dane, które później mógł wykorzystać polski wywiad. Przeszła szkolenie wojskowe. Brała udział w małym sabotażu:

    „To była bardzo dobra szkoła zespołowej współpracy. To była podstawa tego, co było później w powstaniu” – wspomina. 

    Podnoszenie na duchu żyjących w strachu mieszkańców okupowanej Warszawy sprawiało jej dużą satysfakcję. Była też kolporterką „Biuletynu Informacyjnego”, a w ramach akcji „N” dostarczała Niemcom listy ostrzegające, że w przypadku niezaprzestania działalności zostaną wykonane na nich wyroki śmierci. W ramach tajnych kompletów zaliczyła trzy klasy. Przerwała naukę, kiedy jej brat został aresztowany przez Niemców i najważniejsze stało się wyciągnięcie go z Pawiaka.


    W końcu dostała przydział jako łączniczka na 1 sierpnia. 

    „[…] Moim zadaniem, jako łączniczki, w pierwszych dniach powstania, to było obserwowanie przez okno, co się dzieje […]. „Hubert” [Aleksander Kamiński, ps. Hubert, autor książki Kamienie na szaniec] […] mnie wysłał, dał mi zadanie, żebym biegła ulicami, rozdawała ulotki dla ludności wydrukowane wcześniej i obserwowała, co się dzieje, jaka jest sytuacja, gdzie są walki, gdzie już jest spokój”.

    W swoich wspomnieniach często wraca do losu zwykłych warszawiaków, którzy wspierali powstańców.

    „Miałam w powstaniu różne, świadczące najwspanialej o ludności cywilnej, przeżycia. To był bardzo piękny moment. Ale to dopiero zapowiadało się to, co potem się działo, bo było i strasznie, i było tak pięknie, że chyba nikt, kto nie przeżył nie może sobie tego wyobrazić”.

    W końcu dostała broń. Do końca powstania była strzelczynią-łączniczką. Zanosiła meldunki, budowała barykady, przenosiła sprzęt, a kiedy było trzeba – strzelała do Niemców.

    „Ja wspominam ludność cywilną jako główną bohaterkę powstania. […] Kiedy my żeśmy zaczęli, oni całkowicie wsparli nas i wszystko, co pamiętam z powstania najserdeczniej, najcieplej, to właśnie postawę ludności cywilnej” – podkreśla.

    Najstraszniej wspomina kapitulację: 

    „Dla mnie kapitulacja była najgorszą rzeczą, jaka może spotkać żołnierza. Myśmy planowali jakimiś kanałami wyjść na Wilanów, jakieś straszne rzeczy. I dowódca przyszedł, i powiedział, że to nie jest sztuka zginąć, a zginiemy na pewno. Tylko trzeba przetrwać, wrócić do kraju”.

    Po kapitulacji powstania stała się jeńcem stalagów: VIII B Lamsdorf, IV B, IV E i VI C. W 1947 roku wróciła do Polski i ukończyła studia na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Przez wiele lat uczyła w Szkole Podstawowej Specjalnej nr 3 przy ul. Ząbkowskiej 43 na warszawskiej Pradze.


    Ostatnim rozkazem, jaki otrzymała od swojego dowódcy, Stefana „Steba” Berendta, do wykonania już po wojnie, było odnalezienie poległych w powstaniu kolegów. To zadanie realizuje z uporem aż do dziś, od ponad 80 lat. Wraz z innymi dawnymi powstańcami szukała mogił na terenie całej Warszawy. Potem robiła wiele, aby cmentarz Powstańców Warszawy na Woli stał się rozpoznawalnym i zadbanym miejscem pamięci. Dzięki jej staraniom i uporowi powstała na nim Izba Pamięci, obok której znajduje się Mur Pamięci z nazwiskami blisko 62 tys. zidentyfikowanych ofiar cywilnych i żołnierzy powstania warszawskiego. Była też współinicjatorką ustanowienia przez sejm w 2015 roku 2 października Dniem Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy.


    Obecnie nadal chce pomagać ludziom, tym razem jako działaczka społeczna, która nie boi się wspierać różne środowiska w ich protestach i postulatach; chętnie zabiera też głos w sprawach ważnych dla społeczeństwa. W 2018 roku wsparła protest rodziców osób z niepełnosprawnościami.

     
    Uważa, że w czasie powstania stało się coś bezprecedensowego w całej II wojnie światowej. Kobiety biorące udział w powstaniu otrzymały status żołnierza i zostały zrównane z mężczyznami, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Od tamtego czasu sprawa równouprawnienia jest dla niej bardzo ważna.

    „Do dziś walczę, aby każda kobieta miała tego świadomość. Dziewczyny i kobiety: jesteście takie same jak mężczyźni, macie swoje prawa. Możecie i musicie same o sobie decydować. A jak ktoś będzie chciał wam te prawa odebrać, znowu was zepchnąć do średniowiecza, to po łapach!”.

    Niepowtarzalne, wstrząsające doświadczenia wyniesione z czasów wojny czynią Wandę Traczyk-Stawską autorytetem, a jej odwaga, hart ducha i energia są wzorem dla kolejnych pokoleń polskich kobiet i dziewcząt.

  •  

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Honorowy Patronat Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

    Patroni medialni: Radio Gdańsk, Dzieje.pl, Gdańsk.pl, Dziennik Bałtycki.

Cenimy Twoją prywatność
Używamy opcjonalnych plików cookie, aby zapewnić najlepszą funkcjonalność strony. Jeśli odrzucisz opcjonalne pliki cookie, stosowane będą wyłącznie pliki cookie niezbędne do funkcjonowania strony. Więcej informacji znajduje się w naszej polityce prywatności