Elżbieta Zahorska — Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku

Przejdź do treści
MIIWŚ
  • Wystawa główna10:00 - 16:00
  • Kasy muzeum9:30 - 14:30
  • Czytelnia10:00 - 15:00
Westerplatte
  • Wystawa w Elektrowni10:00 - 16:00
  • Kasy muzeum10:00 - 15:15
  • Centrum Obsługi Zwiedzających10:00 - 16:00

Elżbieta Zahorska

Elżbieta Zahorska

Wierność i duma – tymi dwoma słowami można określić charakter tej kobiety. Wiedziała, co robić i jak się zachować w każdej sytuacji. Jej uroda i odwaga wywoływały zachwyt i zdumienie. Jej postawa wzbudzała podziw nawet wśród niemieckich żołnierzy. Kiedy wydano na nią wyrok i szła na śmierć, została nazwana „polską Nike”. Była prawdziwym uosobieniem siły i waleczności, stąd – jak najbardziej zasadne – porównanie do greckiej bogini zwycięstwa.

DATA I MIEJSCE URODZENIA: 06.06.1915, Krucice

DATA I MIEJSCE ŚMIERCI: 02.11.1939, Warszawa

CECHY SZCZEGÓLNE: dumna, wierna

  • […] Świat cię kochał, świat się tobie barwił i tęczył,
    był jedną wielką przygodą, w której ni zło nie przelęknie,
    ani korzyść przekupi. Zawsze z najwyższej przełęczy
    patrzyłaś na małych ludzi zabiegi, w przyziemność dolin,
    szukając bieli jedynej nad świata wielobarwnością.
    Byłaś pociechą dla smutków, ratunkiem każdej niedoli,
    byłaś promieniem słońca, byłaś najżywszą radością.
    Tam, dokąd weszłaś burzliwie, kipiąca śmiechem i życiem,
    całe powietrze światłem wnet zaczynało wibrować,
    porywałaś za sobą w pędzie, w snów niedosycie
    i ożywiali się martwi, a bierni mówili: ,,Prowadź”. […]

    Fragment wiersza Litka. Autor: Anna Zahorska, Savitri

  • Elżbieta Zahorska, wśród najbliższych znana jako Litka, urodziła się 6 czerwca 1915 roku w Krucicach koło Wiaźmy w guberni smoleńskiej. Wychowywała się w rodzinie bardzo religijnej i patriotycznej. Była córką Eugeniusza Zahorskiego, prawnika i polskiego szachisty, oraz Anny Zahorskiej, poetki o pseudonimie literackim Savitri. Miała czworo rodzeństwa. Jej siostry zginęły w powstaniu warszawskim, a brat Dominik został lotnikiem i walczył w RAF.

    „[…] Ulubienicą obydwojga rodziców była Litka, która swym urokiem, dobrocią, uczynnością podbijała serca nie tylko najbliższych, ale wszystkich, z którymi się zetknęła”  – tak wspomina siostrę Dominik Fostowicz-Zahorski.

    W roku 1918 Elżbieta wraz z rodziną przeniosła się do Polski. Po maturze ukończyła kurs Juzistek (określenie od potocznej nazwy aparatu telegraficznego – „juza”) w Centrum Wyszkolenia Łączności w Zegrzu. Po jego zakończeniu, wykorzystując nabyte umiejętności, pracowała w urzędzie pocztowym w Wilnie. Tam również rozpoczęła studia polonistyczne na Uniwersytecie im. Stefana Batorego, które później kontynuowała na Uniwersytecie Warszawskim. W międzyczasie odbyła szkolenie w ramach Przysposobienia Wojskowego Kobiet.

    W 1939 roku, po wybuchu II wojny światowej, zgłosiła się do wojska, gdzie służyła jako telegrafista i łączniczka. Zasłynęła podejmowaniem brawurowych i niebezpiecznych misji. Legendą owiane są jej akcje, kiedy konno rozwoziła meldunki i rozkazy do Żyrardowa i Rembertowa, przekraczając znajdujący się pod ciągłym ostrzałem most Kierbedzia. Dodatkowo budziła niemałą sensację, była bowiem kobietą o nieprzeciętnej urodzie, którą znakomicie podkreślał polowy mundur. 

    Elżbieta dwukrotnie znalazła się w niemieckiej niewoli. Pierwszy raz żołnierze Wehrmachtu aresztowali ją za zaangażowanie w grupie obrony przeciwlotniczej, a także celowe niszczenie broni, aby ta stała się bezużyteczna w rękach wroga. 

    „Połykała kartki, odebrali, na jednej był spis pochowanej broni, nie wydała jednak gdzie. Skazano ją na śmierć”  – tak relacjonuje tamte wydarzenia Karol Irzykowski, pisarz, przyjaciel rodziny Zahorskich.

    Z czasu pierwszej niewoli pochodzą prawdopodobnie ostatnie zdjęcia, na których można znaleźć Elżbietę. Zostały wykonane przez fotografa z tzw. kompanii propagandowej Wehrmachtu. Widać na nich umundurowaną dziewczynę w otoczeniu niemieckich żołnierzy, w których wzbudza podziw oraz zdziwienie. Ostatecznie udało jej się uciec z zamknięcia. Wysłano za nią list gończy. 

    Wróciła do stolicy. „[…] z Lublina pod innym nazwiskiem wróciła do W-wy, a przewieźli ją sami Niemcy, chowali przed kontrolą, dali jakąś przepustkę, taki miała dar ujmowania sobie ludzi”.

    Kilka tygodni później została ponownie aresztowana – tym razem podczas zrywania niemieckich plakatów propagandowych

  • Anglio! Twoje dzieło
    Fot. Niemiecki plakat propagandowy "Anglio! Twoje dzieło", 1939 (domena publiczna). Plakat autorstwa austriackiego rysownika Theo Matejko. 
    Przedstawia rannego polskiego żołnierza, który zwraca się do stojącego Chamberlaina: "Anglio! Twoje dzieło!". W tle ruiny miasta oraz pomordowani ludzie.
  • Akt ten uczynił Elżbietę prekursorką tzw. małego sabotażu. Rozpoznano ją, wsadzono na motocykl i zawieziono na Pawiak. Podczas przejazdu wykrzykiwała swoje imię, nazwisko oraz adres rodziców. Jeden z przechodniów usłyszał jej wołania i zawiadomił rodzinę. Sąd polowy skazał ją na rozstrzelanie. Na nic się zdały prośby jej najbliższych o ułaskawienie – były bezskuteczne i zostały całkowicie odrzucone. 

    Elżbiecie pozwolono widywać się z rodziną oraz spełniono jej ostatnią wolę – były nią dobre ciastka oraz rękawiczki. „[…] w przeddzień śmierci [rodzina Elżbiety] przykazała, by zawsze była dobrą Polką, zawsze oddaną Bogu i Ojczyźnie”.

    W dzień egzekucji (był to prawdopodobnie 2 listopada 1939 roku), podczas podróży na miejsce kaźni, na teren Fortu Bema, Elżbieta zaśpiewała pieśń pogrzebową:

    „Umarł Maciek, umarł i leży na desce,
    Żeby mu zagrali, podskoczyłby jeszcze,
    Bo w Mazurze taka dusza,
    Że choć umrze, to się rusza.
    Oj, danaż moja dana, dana, da!”

    Według relacji kapelana więziennego ks. Stanisława Tworkowskiego zrobiła to w obecności niemieckiego oficera i dwóch jego żołnierzy. Ci patrzyli na nią z podziwem, mimo że kpiła z nich i całej potęgi III Rzeszy. Ciskała najeźdźcy wyzwanie. 

    „[…] Nigdy nie zapomnę twarzy tej dziewczyny, o rysach kształtnych i zdecydowanych, ani spojrzenia jej dużych niebieskich oczu. Ubrana w żołnierską bluzę, była zupełnie spokojna i nie zdradziła najmniejszego lęku czy niepokoju. Wiedziałem, że walczyła z bronią w ręku” – wspomina Tworkowski.

    Na pluton egzekucyjny szła całkowicie opanowana. „Wydała mi się posągiem, wizją polskiej Nike”. Chwilę przed rozstrzelaniem wypowiedziała swoje ostatnie słowa: „Noch ist Polen nicht verloren!” (jeszcze Polska nie zginęła). Zginęła w wieku 24 lat. Jej śmierć jest uważana za pierwszą egzekucję przeprowadzaną w okupowanej Warszawie.

    […] Już krwią nie spłynie twoje czoło,
    już go nie zmiażdży tank historii…
    już twoje serce uleczone
    w świetle bez granic, w wiecznej glorii. […]

    Fragment wiersza Litka. Autor: Anna Zahorska, Savitri

    W 1940 roku gen. Stefan Rowecki, ówczesny komendant Związku Walki Zbrojnej, odznaczył Elżbietę Zahorską Krzyżem Walecznych „za niezłomną i odważną postawę wobec wroga i bohaterską śmierć”. Młodzież z Organizacji Małego Sabotażu i Szarych Szeregów uznała ją za patronkę akcji sabotażowych. Symboliczny grób Elżbiety znajduje się na warszawskich Powązkach.

  • Elżbieta Zahorska
    1 / 4
Cenimy Twoją prywatność
Używamy opcjonalnych plików cookie, aby zapewnić najlepszą funkcjonalność strony. Jeśli odrzucisz opcjonalne pliki cookie, stosowane będą wyłącznie pliki cookie niezbędne do funkcjonowania strony. Więcej informacji znajduje się w naszej polityce prywatności