Elżbieta Zahorska, wśród najbliższych znana jako Litka, urodziła się 6 czerwca 1915 roku w Krucicach koło Wiaźmy w guberni smoleńskiej. Wychowywała się w rodzinie bardzo religijnej i patriotycznej. Była córką Eugeniusza Zahorskiego, prawnika i polskiego szachisty, oraz Anny Zahorskiej, poetki o pseudonimie literackim Savitri. Miała czworo rodzeństwa. Jej siostry zginęły w powstaniu warszawskim, a brat Dominik został lotnikiem i walczył w RAF.
„[…] Ulubienicą obydwojga rodziców była Litka, która swym urokiem, dobrocią, uczynnością podbijała serca nie tylko najbliższych, ale wszystkich, z którymi się zetknęła” – tak wspomina siostrę Dominik Fostowicz-Zahorski.
W roku 1918 Elżbieta wraz z rodziną przeniosła się do Polski. Po maturze ukończyła kurs Juzistek (określenie od potocznej nazwy aparatu telegraficznego – „juza”) w Centrum Wyszkolenia Łączności w Zegrzu. Po jego zakończeniu, wykorzystując nabyte umiejętności, pracowała w urzędzie pocztowym w Wilnie. Tam również rozpoczęła studia polonistyczne na Uniwersytecie im. Stefana Batorego, które później kontynuowała na Uniwersytecie Warszawskim. W międzyczasie odbyła szkolenie w ramach Przysposobienia Wojskowego Kobiet.
W 1939 roku, po wybuchu II wojny światowej, zgłosiła się do wojska, gdzie służyła jako telegrafista i łączniczka. Zasłynęła podejmowaniem brawurowych i niebezpiecznych misji. Legendą owiane są jej akcje, kiedy konno rozwoziła meldunki i rozkazy do Żyrardowa i Rembertowa, przekraczając znajdujący się pod ciągłym ostrzałem most Kierbedzia. Dodatkowo budziła niemałą sensację, była bowiem kobietą o nieprzeciętnej urodzie, którą znakomicie podkreślał polowy mundur.
Elżbieta dwukrotnie znalazła się w niemieckiej niewoli. Pierwszy raz żołnierze Wehrmachtu aresztowali ją za zaangażowanie w grupie obrony przeciwlotniczej, a także celowe niszczenie broni, aby ta stała się bezużyteczna w rękach wroga.
„Połykała kartki, odebrali, na jednej był spis pochowanej broni, nie wydała jednak gdzie. Skazano ją na śmierć” – tak relacjonuje tamte wydarzenia Karol Irzykowski, pisarz, przyjaciel rodziny Zahorskich.
Z czasu pierwszej niewoli pochodzą prawdopodobnie ostatnie zdjęcia, na których można znaleźć Elżbietę. Zostały wykonane przez fotografa z tzw. kompanii propagandowej Wehrmachtu. Widać na nich umundurowaną dziewczynę w otoczeniu niemieckich żołnierzy, w których wzbudza podziw oraz zdziwienie. Ostatecznie udało jej się uciec z zamknięcia. Wysłano za nią list gończy.
Wróciła do stolicy. „[…] z Lublina pod innym nazwiskiem wróciła do W-wy, a przewieźli ją sami Niemcy, chowali przed kontrolą, dali jakąś przepustkę, taki miała dar ujmowania sobie ludzi”.
Kilka tygodni później została ponownie aresztowana – tym razem podczas zrywania niemieckich plakatów propagandowych