Losy Gustawa Herlinga-Grudzińskiego | #M2WSwirtualnie — Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku

Przejdź do treści
MIIWŚ
  • Wystawa głównaDzisiaj zamknięte
  • Kasy muzeumDzisiaj zamknięte
Westerplatte
  • Wystawa w ElektrowniDzisiaj zamknięte
  • Kasy muzeumDzisiaj zamknięte

Losy Gustawa Herlinga-Grudzińskiego | #M2WSwirtualnie

Losy Gustawa Herlinga-Grudzińskiego | #M2WSwirtualnie

W ramach akcji #M2WSwirtualnie prezentujemy tekst autorstwa dr Tomasza Szturo, zastępcy dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Artykuł poświęcony jest życiu i twórczości Gustawa Herlinga-Grudzińskiego.

Epidemia, zaraza, dżuma… To zagadnienie, które wciąż powraca w twórczości Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Wszak to spod jego pióra wyszła nowela, Dżuma w Neapolu, a w swoich szkicach i esejach, po wielokroć przywoływał Dziennik roku zarazy Daniela Defoe czy Dżumę Alberta Camusa (którą uważał za jedną z najważniejszych powieści XX stulecia). Ale choroba, o której pisał Grudziński, to plaga szczególnego rodzaju, to wirus, który „wydobył na wierzch z najgłębszych pokładów ludzkiej duszy to wszystko, co może zmienić człowieka w istotę podłą, niegodziwą i nikczemną”. Tym wirusem są wszelkie mutacje systemów totalitarnych, a zwłaszcza komunizm, który autor Innego świata nazwał  „postacią dżumy społecznej, politycznej i kulturalnej”. Jego żniwem są miliony ofiar, o których większość tzw. cywilizowanego świata nie chce pamiętać. Nie chce wiedzieć.

Herling-Grudziński urodził się na Kielecczyźnie w roku 1919, jako Gecel Herling. Wywodził się z rodziny o tradycjach judaistycznych, nigdy jednak nie eksponował swojej żydowskości, co nawet niektórzy mieli mu za złe. Grudziński szanował judaizm i żydowskość, zdecydowanie piętnował antysemityzm, ale wybrał polskość – polską literaturę, polską kulturę i historię. Dlatego rozpoczął studia polonistyczne, które przerwał wybuch II wojny światowej. Po klęsce wrześniowej 1939 r. przystąpił do działalności konspiracyjnej, współtworząc Polską Ludową Akcję Niepodległościową. W roku 1940, chcąc przedostać się przez Litwę na Zachód (by wstąpić do polskiej armii) został aresztowany i trafił do łagru w Jercewie. Wyszedł stamtąd na początku 1942 r., po dramatycznej głodówce, którą wyegzekwował na obozowych władzach realizację postanowień układu Sikorski-Majski. ZSRS opuścił z Armią Andersa, z którą przeszedł cały szlak bojowy. Walczył pod Monte Cassino, za co został odznaczony Orderem Virtutti Militari. Po wojnie wybrał emigrację, wędrując po Europie Zachodniej (Rzym, Londyn, Monachium), by ostatecznie osiąść w Neapolu, o którym mówił, jako o mieście, „które wybrał, by w nim umrzeć”. Współtworzył słynną „Kulturę”, współpracował z „Radiem Wolna Europa”, publikował w prasie emigracyjnej i zagranicznej. 

W roku 1955 Herling-Grudziński ożenił się z Lidią Crocce, córką znanego włoskiego filozofa Benedetto Crocego. To było drugie małżeństwo pisarza, jego pierwsza żona (Krystyna Stojanowska) zmarła śmiercią samobójczą.

Niewątpliwie punktem zwrotnym w literackiej biografii Herlinga-Grudzińskiego była książka Inny świat. Zapiski sowieckie. Jej pierwsze wydanie ukazało się w Londynie w roku 1951, a przedmowę do niej napisał głośny brytyjski filozof, Bertrand Russell. Inny świat to echo pobytu pisarza w łagrze, a jednocześnie najpoczytniejszy tytuł w jego dorobku. To też bodaj pierwsze (nie licząc krótkiej sekwencji w Doktorze Żywago Borysa Pasternaka) literackie świadectwo o łagrach, które powstało na długo przed książkami Aleksandra Sołżenicyna. Inny świat, mimo swej przełomowości miał raczej skomplikowaną historię. W PRL oczywiście objęty był cenzorskim zakazem (jego pierwsze drugoobiegowe wydanie ukazało się dopiero w połowie lat 80-tych). Ale także na Zachodzie Europy był zagłuszany przez lewicujące elity spod znaku Sartre’a, dla których komunistyczna utopia była ważniejsza od prawdy. We Francji książka ukazała się dopiero w roku 1985 – mimo że wcześniej entuzjazmował się nią Albert Camus. Na różne sposoby próbowano też wyciszyć jej zasięg i znaczenie, także poprzez blokowanie dystrybucji. 

Inny świat to nie tylko rzetelna kronika ze świata Gułagu. To niezrównane studium totalitaryzmu w ogóle. To portret ziemskiego piekła na sowieckiej licencji, w którym dekalog zostaje zaprzeczony, a wartość ludzka zredukowana do biologii i instynktu przetrwania. Mimo to Grudziński nie zostawia czytelnika w beznadziei i nihilizmie, nie przyjmuje perspektywy oprawców. Przeciwstawia im różne postawy niezgody na zło. Inny świat zawiera sylwetki więźniów, którzy upomnieli się o swoją godność, potrafili ocalić choć odrobinę człowieczeństwa w najstraszliwszych warunkach.


Taki model literacki będzie wyznaczał całe pisarstwo Herlinga Grudzińskiego, na które składają się setki szkiców, esejów, opowiadań i nowel (m.in. Wieża, Drugie przyjście, Głęboki cień), a zwłaszcza ogromny cykl, Dziennik pisany nocą, nad którym pisarz pracował od roku 1971 aż do swojej śmierci w roku 2000.

Grudziński portretował przenikające świat zło, cierpienie, śmierć. Swoich bohaterów rzucał w sytuacje skrajne, graniczne – jak wojny, kataklizmy, straszliwe choroby i prześladowania. Dużo pisał o mechanizmach zła, które widział w różnych ideologiach, instytucjach władzy i reżimach. Mimo to jego pisarstwo jest radykalnym sprzeciwem wobec zła. Jego bohaterowie podejmują z nim walką, przeciwstawiają mu postawy szlachetności i empatii. O ile tylko swój system wartości kotwiczą w wartości większej niż człowiek – w Bogu. Pisarstwo Grudzińskiego jest bowiem bardzo metafizyczne, pełne religijnych napięć. Nie jest to jednak literatura dewocyjna czy wyznaniowa. Choć pisarz przyjął w roku 1945 chrzest, a jego relacje z Bogiem wydają się głębokie, to nie są to relacje ani łatwe, ani uładzone. 

Literacką przestrzenią tekstów Grudzińskiego są najczęściej Włochy – średniowieczne, nowożytne i współczesne. Scenografia zazwyczaj jest malownicza, bo tworzą ją papieskie pałace, książęce zamki, klasztory, cmentarze, stare domy, a nawet inkwizycyjne lochy. Ale to tylko tło dla głębokiego dramatu – ludzkiego, historycznego, metafizycznego. Bardzo znamienny jest też język Grudzińskiego, wykwintny, kunsztowny i wymagający – tak jak wymagająca była jego postawa moralna.

W różnych relacjach o Grudzińskim powracają refleksje o nim, jako o człowieku „nie łatwym”, surowym, kategorycznym, zamkniętym w swojej pracy. To częsta domena wielkich pisarzy, a w tym przypadku mamy do czynienia z sumą traum zostawionych przez historię i dramaty osobiste. Był przy tym Herling-Grudziński pisarzem bardzo suwerennym, autonomicznym. Nie ulegała żadnym konformizmom, ani trendom. Konsekwentnie podążał za prawdą – nierzadko na przekór intelektualnym modom i salonowym dyktatom. Jego postawę często określa się jako „manichejską”, bo w swoich sądach i analizach jednoznacznie oddzielał dobro od zła, prawdę od kłamstwa. Bez litości smagał obłudę intelektualistów, ich pogoń za karierą i splendorami, dla których gotowi byli firmować reżimy i ohydne machinacje polityczne. Szanował autorytety, ale przedkładał nad nie prawdę i wierność sumieniu, stąd nie wahał się wejść w powściągliwą polemikę nawet z Janem Pawłem II. 

Był też Grudziński wytrawnym znawcą i pasjonatem sztuki, której poświęcił wiele esejów, ale która pojawia się także w jego opowiadaniach. Co charakterystyczne malarstwo, po które sięgał także portretowało dramatyczne napięcia i różne postaci cierpienia (warto tu przywołać kapitalny esej o Caravaggio, w którym odciśnięta została historia Giordana Bruna). Jak bowiem napisał o Grudzińskim inny polski pisarz, ten „nigdy nie kłaniał się złu”. Po prostu twórczość Gustawa Herlinga-Grudzińskiego ze złem walczyła w sposób totalny.

Cenimy Twoją prywatność
Używamy opcjonalnych plików cookie, aby zapewnić najlepszą funkcjonalność strony. Jeśli odrzucisz opcjonalne pliki cookie, stosowane będą wyłącznie pliki cookie niezbędne do funkcjonowania strony. Więcej informacji znajduje się w naszej polityce prywatności