PANI OD POLSKIEGO — Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku

Przejdź do treści
MIIWŚ
  • Wystawa głównaDzisiaj zamknięte
  • Kasy muzeumDzisiaj zamknięte
Westerplatte
  • Wystawa w Elektrowni10:00 - 16:00
  • Kasy muzeum10:00 - 15:15
16—31.05.2025

PANI OD POLSKIEGO

PANI OD POLSKIEGO

Reż. Radosław Piwowarski, 116 min, 2025, Polska, dramat

 

SEANSE:

16.05.2025 - 17.00

17.05.2025 - 13.15

21.05.2025 - 17.30

31.05.2025 - 13.30

 

Opis filmu: „Pani od polskiego” to nowy film w reżyserii Radosława Piwowarskiego, twórcy nagradzanego na międzynarodowych festiwalach filmowych w Wenecji i San Sebastian oraz na FPFF w Gdyni, autora niezapomnianych produkcji: „Pociąg do Hollywood”, „Autoportret z kochanką” oraz „Yesterday”, które trwale zapisały się w polskiej kinematografii. Scenariusz „Pani od polskiego” powstał na bazie autentycznych przeżyć ludzi wywiezionych do przymusowej pracy w Niemczech podczas II wojny światowej. „Pani od polskiego” to filmowy hołd dla kobiet w czasach wojny opowiadający o silnej bohaterce, która poświęca się miłości w brutalnych okolicznościach, wierząc, że na horyzoncie tli się iskra nadziei. To również uniwersalna historia o sile przetrwania, niezgodzie na zło i próbie przeciwstawienia się losowi.   W rolach głównych wystąpili: Sylwia Skrzypczak-Piękoś („Wojenne dziewczyny”) oraz Vitalik Havryla („Planeta Singli. Osiem historii”), a partnerują im zarówno polscy, jak i zagraniczni aktorzy.   Za powstanie filmu odpowiedzialni są uznani twórcy filmowi, w tym, świętej pamięci, operator Arkadiusz Tomiak („Karbala”, „Obława”), scenograf Wojciech Żogała („Kurier”, „Bogowie”) i charakteryzator Waldemar Pokromski („Chłopi”, „Zimna wojna”). Za produkcję odpowiedzialna jest Wytwórnia Filmów Fabularnych i Dokumentalnych („Czerwone maki”, „Strzępy”).

 

1942 rok. Kresy. Silna i niezależna Eliza rozpoczyna pracę jako nauczycielka w wiejskiej szkole. Tam poznaje Stacha – unikającego obowiązków, za to lubiącego kłopoty chłopaka, który staje się obiektem jej fascynacji i rodzącej się w niej wielkiej miłości. Stach zostaje jednak zesłany na roboty przymusowe na tereny III Rzeszy. Po jego wyjeździe, Eliza rodzi ich wspólne dziecko i wraz z niemowlęciem na rękach rusza śladami ukochanego. Odnajduje go we Frankfurcie i tam próbują przeżyć, mimo nieludzkich warunków i ciągłych upokorzeń. Eliza cały czas walczy o swoją godność, życie dziecka i – co najtrudniejsze – o miłość Stacha, który początkowo uznawał ich relację za przelotny romans. Teraz w ogniu wojennej próby oboje poznają się naprawdę, a istniejąca między nimi więź zmienia się wraz z upływem czasu.

  • […] Świat cię kochał, świat się tobie barwił i tęczył,
    był jedną wielką przygodą, w której ni zło nie przelęknie,
    ani korzyść przekupi. Zawsze z najwyższej przełęczy
    patrzyłaś na małych ludzi zabiegi, w przyziemność dolin,
    szukając bieli jedynej nad świata wielobarwnością.
    Byłaś pociechą dla smutków, ratunkiem każdej niedoli,
    byłaś promieniem słońca, byłaś najżywszą radością.
    Tam, dokąd weszłaś burzliwie, kipiąca śmiechem i życiem,
    całe powietrze światłem wnet zaczynało wibrować,
    porywałaś za sobą w pędzie, w snów niedosycie
    i ożywiali się martwi, a bierni mówili: ,,Prowadź”. […]


    Fragment wiersza Litka. Autor: Anna Zahorska, Savitri

     

    Elżbieta Zahorska, wśród najbliższych znana jako Litka, urodziła się 6 czerwca 1915 roku w Krucicach koło Wiaźmy w guberni smoleńskiej. Wychowywała się w rodzinie bardzo religijnej i patriotycznej. Była córką Eugeniusza Zahorskiego, prawnika i polskiego szachisty, oraz Anny Zahorskiej, poetki o pseudonimie literackim Savitri. Miała czworo rodzeństwa. Jej siostry zginęły w powstaniu warszawskim, a brat Dominik został lotnikiem i walczył w RAF.

    „[…] Ulubienicą obydwojga rodziców była Litka, która swym urokiem, dobrocią, uczynnością podbijała serca nie tylko najbliższych, ale wszystkich, z którymi się zetknęła”  – tak wspomina siostrę Dominik Fostowicz-Zahorski.

    W roku 1918 Elżbieta wraz z rodziną przeniosła się do Polski. Po maturze ukończyła kurs Juzistek (określenie od potocznej nazwy aparatu telegraficznego – „juza”) w Centrum Wyszkolenia Łączności w Zegrzu. Po jego zakończeniu, wykorzystując nabyte umiejętności, pracowała w urzędzie pocztowym w Wilnie. Tam również rozpoczęła studia polonistyczne na Uniwersytecie im. Stefana Batorego, które później kontynuowała na Uniwersytecie Warszawskim. W międzyczasie odbyła szkolenie w ramach Przysposobienia Wojskowego Kobiet.


    W 1939 roku, po wybuchu II wojny światowej, zgłosiła się do wojska, gdzie służyła jako telegrafista i łączniczka. Zasłynęła podejmowaniem brawurowych i niebezpiecznych misji. Legendą owiane są jej akcje, kiedy konno rozwoziła meldunki i rozkazy do Żyrardowa i Rembertowa, przekraczając znajdujący się pod ciągłym ostrzałem most Kierbedzia. Dodatkowo budziła niemałą sensację, była bowiem kobietą o nieprzeciętnej urodzie, którą znakomicie podkreślał polowy mundur. 


    Elżbieta dwukrotnie znalazła się w niemieckiej niewoli. Pierwszy raz żołnierze Wehrmachtu aresztowali ją za zaangażowanie w grupie obrony przeciwlotniczej, a także celowe niszczenie broni, aby ta stała się bezużyteczna w rękach wroga. 

    „Połykała kartki, odebrali, na jednej był spis pochowanej broni, nie wydała jednak gdzie. Skazano ją na śmierć”  – tak relacjonuje tamte wydarzenia Karol Irzykowski, pisarz, przyjaciel rodziny Zahorskich.

    Z czasu pierwszej niewoli pochodzą prawdopodobnie ostatnie zdjęcia, na których można znaleźć Elżbietę. Zostały wykonane przez fotografa z tzw. kompanii propagandowej Wehrmachtu. Widać na nich umundurowaną dziewczynę w otoczeniu niemieckich żołnierzy, w których wzbudza podziw oraz zdziwienie. Ostatecznie udało jej się uciec z zamknięcia. Wysłano za nią list gończy. 


    Wróciła do stolicy. „[…] z Lublina pod innym nazwiskiem wróciła do W-wy, a przewieźli ją sami Niemcy, chowali przed kontrolą, dali jakąś przepustkę, taki miała dar ujmowania sobie ludzi”.


    Kilka tygodni później została ponownie aresztowana – tym razem podczas zrywania niemieckich plakatów propagandowych „Anglio! Twoje dzieło”: 

     

    Fot. Niemiecki plakat propagandowy "Anglio! Twoje dzieło", 1939 (domena publiczna). Plakat autorstwa austriackiego rysownika Theo Matejko. 
    Przedstawia rannego polskiego żołnierza, który zwraca się do stojącego Chamberlaina: "Anglio! Twoje dzieło!". W tle ruiny miasta oraz pomordowani ludzie.

     

    Akt ten uczynił Elżbietę prekursorką tzw. małego sabotażu. Rozpoznano ją, wsadzono na motocykl i zawieziono na Pawiak. Podczas przejazdu wykrzykiwała swoje imię, nazwisko oraz adres rodziców. Jeden z przechodniów usłyszał jej wołania i zawiadomił rodzinę. Sąd polowy skazał ją na rozstrzelanie. Na nic się zdały prośby jej najbliższych o ułaskawienie – były bezskuteczne i zostały całkowicie odrzucone. 


    Elżbiecie pozwolono widywać się z rodziną oraz spełniono jej ostatnią wolę – były nią dobre ciastka oraz rękawiczki. „[…] w przeddzień śmierci [rodzina Elżbiety] przykazała, by zawsze była dobrą Polką, zawsze oddaną Bogu i Ojczyźnie”.


    W dzień egzekucji (był to prawdopodobnie 2 listopada 1939 roku), podczas podróży na miejsce kaźni, na teren Fortu Bema, Elżbieta zaśpiewała pieśń pogrzebową:
     

    „Umarł Maciek, umarł i leży na desce,
    Żeby mu zagrali, podskoczyłby jeszcze,
    Bo w Mazurze taka dusza,
    Że choć umrze, to się rusza.
    Oj, danaż moja dana, dana, da!”

     

    Według relacji kapelana więziennego ks. Stanisława Tworkowskiego zrobiła to w obecności niemieckiego oficera i dwóch jego żołnierzy. Ci patrzyli na nią z podziwem, mimo że kpiła z nich i całej potęgi III Rzeszy. Ciskała najeźdźcy wyzwanie. 

    „[…] Nigdy nie zapomnę twarzy tej dziewczyny, o rysach kształtnych i zdecydowanych, ani spojrzenia jej dużych niebieskich oczu. Ubrana w żołnierską bluzę, była zupełnie spokojna i nie zdradziła najmniejszego lęku czy niepokoju. Wiedziałem, że walczyła z bronią w ręku” – wspomina Tworkowski.

    Na pluton egzekucyjny szła całkowicie opanowana. „Wydała mi się posągiem, wizją polskiej Nike”. Chwilę przed rozstrzelaniem wypowiedziała swoje ostatnie słowa: „Noch ist Polen nicht verloren!” (jeszcze Polska nie zginęła). Zginęła w wieku 24 lat. Jej śmierć jest uważana za pierwszą egzekucję przeprowadzaną w okupowanej Warszawie.

     

    […] Już krwią nie spłynie twoje czoło,
    już go nie zmiażdży tank historii…
    już twoje serce uleczone
    w świetle bez granic, w wiecznej glorii. […]


    Fragment wiersza Litka. Autor: Anna Zahorska, Savitri

     

    W 1940 roku gen. Stefan Rowecki, ówczesny komendant Związku Walki Zbrojnej, odznaczył Elżbietę Zahorską Krzyżem Walecznych „za niezłomną i odważną postawę wobec wroga i bohaterską śmierć”. Młodzież z Organizacji Małego Sabotażu i Szarych Szeregów uznała ją za patronkę akcji sabotażowych. Symboliczny grób Elżbiety znajduje się na warszawskich Powązkach.

Cenimy Twoją prywatność
Używamy opcjonalnych plików cookie, aby zapewnić najlepszą funkcjonalność strony. Jeśli odrzucisz opcjonalne pliki cookie, stosowane będą wyłącznie pliki cookie niezbędne do funkcjonowania strony. Więcej informacji znajduje się w naszej polityce prywatności